Violetta
-Hej Vilu! Już
przyleciałaś?
-Tak ,
jestem już w moim nowym mieszkaniu . Może spotkamy się w Restó-Bandzie? –
zaproponowałam.
-To nie jest
możliwe – odparła smutnym głosem.
-Czemu ?
-Potem ci
powiem , spotkajmy się może w parku okej?
-Dobrze –
rozłączyłam się.
O co
chodziło jej z tym że nie możemy się spotkać
w Restó ? Nieważne , później dostane odpowiedź. Poszłam do mojej sypialni i przebrałam się w
zwiewną beżową spódniczkę , białą koszulkę i buty na lekkim obcasie. Kiedy już
byłam gotowa wyszłam. Z racji z tego że nie miałam prawa jazdy , musiałam tam pójść
pieszo. Kiedy wreszcie doszłam do parku , zauważyłam Cami i Fran siedzące na
ławce. Podbiegłam do nich krzycząc.
-Dziewczyny!
– odwróciły się w moją stronę.
-Cześć
Violetto! – Cami przytuliła mnie mocno. – Jak ja dawno cie nie widziałam.
-Przecież
nie było mnie tylko 2 miesiące – zaśmiałam się.
-Uwierz mi ,
dla nas to wieczność! – powiedziała Fran, po czym ją przytuliłam . – To opowiadaj
jak było!
Zaczęłam
opowiadać o moich wakacjach. O wyjeździe do Anglii i o różnych przygodach które
przeżyłam w te wakację. Dziewczyny słuchały mnie z zaciekawieniem.
-No a u was
co się działo?
-Nic
ciekawego – odparła Cami.
-Fran –
spojrzała się na mnie – Miałaś opowiedzieć czemu nie mogłyśmy spotkać się w
Restó.
-A tak … -
to pytanie ją zasmuciło – Chodzi o to że zamknęliśmy restaurację.
-Cooo? – byłam zszokowana – Dlaczego ?
-No wiesz ..
problemy finansowe .. Luca wyjechał do Włoch … Ja tu zostałam i musiałam znaleźć
pracę.
-Ohh kochana
– przytuliłam ją – Gdzie pracujesz?
-W Studio –
uśmiechnęła się .
-Tak , dla
nas jak i dla ciebie skończyła tam się nauka – odparła ze smutkiem Cami – to była
naprawdę świetna zabawa!
-Tak,
spędziłam tam z wami 3 lata , a czuję się jakbym znała was od zawszę!
Nagle Cami
dostała sms-a .
-To Maxi ,
chce się spotkać – zauważyłam na jej twarzy uśmiech , czyżby coś między nimi
było – musze już iść miśki , pa – przytuliła nas na pożegnanie i poszła na
spotkanie.
-A właśnie –
złapałam Fran za ręce – co tam u innych ?
-Maxi .. Nie
jestem pewna , ale coś myślę że jest z Cami.
-Cóż na to
wygląda – uśmiechnęłam się.
-Braco wyjechał
, Naty jest nadal niewolnicą Ludmiły , Diego jest z Ludmiłą .
Naprawdę
dobrana z nich para …
-A León …
-A León co ?
– przerwałam jej – Oj wybacz. Kontynuuj .
-Leon coraz
więcej czasu spędza na torze , ale ostatnio pytał o ciebie , kiedy wrócisz , podobno
ktoś mu wykasował twój numer z kontaktów . Wszyscy podejrzewają Ludmiłę , choć
ja uważam że to mogła być Lara.
-Lara? – kto
to do cholery jest?!
-Pracuję tam
jako mechanik , ale widać że jest bardzo zakochana w Leónie, próbuje go
podrywać…
-Nie na
mojej zmianie! – wstałam z ławki i ruszyłam na tor nawet nie żegnając się z
przyjaciółką.
Na
torze
Gdzie ona
jest?! Jak ją znajdę to tak ją trzepnę
że … Andres? Andres!
-Hej Andres!
– chłopak odwrócił się w moją stronę – Co ty tutaj robisz?
-Cześć
Violetto , patrzę jak León jeździ . – wskazał na motocykliste w czerwonym
kasku.
Przez chwilę
patrzyłam się jak jeździ na motocrossie , po chwili zjechał do parku maszyn.
Pobiegłam tam żeby się z nim przywitać.
Rozmawiał z
jakaś dziewczyną , pewnie to ta Lara, później się nią zajmę…
-Leeeeón! –
odwrócił się a ja mu pomachałam , podbiegł do mnie i mnie przytulił. Spojrzałam
się przez chwilę na Larę. Po jej minie można było wywnioskować że jej się to
nie podobało , a wręcz wkurzało ją to. –Tęskniłam za tobą.
-Nie wiesz
jak ja bardzo za tobą – uśmiechnął się , po czym przytulił mnie jeszcze
mocniej. – Mam pomysł , ja się przebiorę , ty tu zaczekasz a potem pójdziemy na
lody.
-Okej –
pocałował mnie w policzek i pobiegł zdjąć kevlar.
Lara wciąż
się na mnie patrzyła , widziałam zazdrość w jej oczach.
León
Przebranie
się nie zajęło mi długo. Po paru minutach byłem już gotowy aby wyjść z Violą.
Kiedy szedłem w jej stronę , zaczepiła mnie Lara.
-Hej! Gdzie idziesz?
– złapała mnie za rękę .
-Wychodzę z
Violą – wyrwałem ręke – nie wiem do czego ci takie informację. – odparłem i
podbiegłem do Violi.
-Co ona
chciała?
-Nic , ważne
że teraz jesteśmy razem – złapałem ją za ręke – chodźmy .
Zabrałem ją
na najlepsze lody w mieście . Dojście tam nie zajęło nam długo , miło nam się
spacerowało . Opowiedziała mi o tym jak spędziła swoje wakacje i o tym że ma tu
nowe mieszkanie i że mieszka sama! Nigdy nie przypuszczałbym że German jej na
to pozwoli , ale to chyba nawet lepiej. Dla mnie oczywiście! Nim się
obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu.
-Jaki smak
chcesz?
-Hmm … Ty mi
wybierz – oparła głowę o moję ramię. – Zobaczymy jak dobrze mnie znasz- zaśmiała
się.
-Okej … -
nie bardzo wiedziałem w jakich smakach lodów gustuje , więc wziąłem jej to samo
co ja lubię – Poproszę 2 gałki czekoladowe.
-Moje
ulubione – uśmiechnęła się serdecznie Viola – Jak ty mnie znasz! – pocałowała mnie
policzke , po czym zaczęliśmy jeść lody.
Po zjedzeniu
lodów poszliśmy do parku. W stawie pływało mnóstwo kaczek .
-Szkoda
że nie mam chleba – zasmuciła się –
Mogłabym je wtedy nakarmić.
Kupiłem
popcorn i wróciłem do Violi.
-Nie wiem
czy one to zjedzą … Ale warto spróbować – zaśmiałem się .
-Na pewno – zabrała mi popcorn i zaczęła je karmić.
Wyglądała tak słodko, tak apetycznie, do schrupania. Viola oczywiście!
Kiedy jej
się skończył , usiadła obok mnie na ławce. Zaczęło się ściemniać. Spojrzałem na
zegarek i była już 22.
-Violu , już
jest dość późno , odprowadzić cię do domu?
-Taaak! –
widać , ucieszyła ją ta propozycja - Pokaże
ci moje mieszkanie – złapała mnie za ręke i pociągnęła w stronę domu.
Po jakimś
czasie znaleźliśmy się pod jej apartamentem.
-Moje
królestwo – zaśmiała się, otwierając drzwi .
-Wow ,
bardzo ładnie – jej apartament był naprawdę śliczny.
-Wiesz co
jest najlepsze? – zaciągnęła mnie na balkon. – Spójrz – wskazała na przepiękny
widok z mieszkania.
-Spójrz na
księżyc – przytuliłem się do niej – Jest taki jak ty!
-Hola , hola
, czyli że ja jestem gruba tak?! – odepchnęła się ode mnie.
-Chodziło mi
że taki piękny jak ty – zaśmiałem się.
-Wolę tą
wersję – z powrotem się do mnie przytuliła . Ufff…
Przez cały
czas ziewała i ledwo stała na nogach. Podróż samolotem naprawdę musiała ją
zmęczyć.
-Wiesz co ,
ja lepiej już pójdę a ty się kobieto prześpij!
-No trochę
jestem zmęczona – powiedziała ziewając i już prawie zasnęła mi na kolanach.
Wziąłem ją
na ręce i położyłem do łóżka w sypialni .
-Do jutra - pocałowałem ją w policzek i poszedłem do
domu.
Po drodze
wpadłem na Diego.
-Uważaj jak chodzisz
idioto! – rzuciłem w jego stronę.
On nic nie
powiedział tylko się na mnie spojrzał tą skwaszoną miną …
Diego
Widziałem go
dzisiaj z Violettą … Pewnie od niej wraca .. Nikt mi nie powiedział że tu
wróciła… Nie zniosę tego jeżeli znów zacznie chodzić z Leónem… Musze obmyślić
jakiś plan … Ale to jutro , dziś jestem padnięty…
Pierwszy rozdział ... Pierwszy rozdział ... Pierwszy rozdział ! xdd Tak :D Jeśli chcecie kontynuacji + ( różnych przeróbek Leóna :D ) to zostawcie komentarz , serio to motywuje :)

Rozdział - Świetny!
OdpowiedzUsuńHahah, nie mogę z tej przeróbki Leóna xd " Dobre i tyle " ! XD
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ♥
Dzięki :*
UsuńSuper! ;)))
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
Usuń