wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4

-Dobra nie chcesz to nie mów! – powiedziała Fran i odwróciła się do mnie plecami – Foch!
-No ej ! – wstałam z podłogi.
-Żartowałam! – powiedziała tuląc mnie – Nie mogę być na ciebie zła.
-Hej laski – odezwała się w końcu Cami – Nie wiem jak wy , ale ja jestem głodna!
-Ja też .. Burczy mi w brzuchu – powiedziałam a dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać.
Zrobiłyśmy wyścig kto pierwszy dobiegnie do kuchni co nie okazało się za dobrym pomysłem! …  Fran była na prowadzeniu lecz potknęła się o dywan i upadła boleśnie na podłogę . Z racji że ja i Cami biegłyśmy za nią , wylądowałyśmy prosto na niej… Pomimo tego że nas wszystko bolało , była kupa śmiechu .!
-Dobra – powiedziała Cami wstając z podłogi wciąż się śmiejąc – Ogarnijmy!
-Co chcecie na śniadanie! – odparłam podchodząc do lodówki . – Mogę wam zaproponować chleb z dżemem , albo dżem z chlebem … Ale na serio ,bo zapomniałam zrobić zakupy! – puknęłam się w czoło a dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać.
-Hmm.. To ja poproszę chleb z dżemem!  - zaśmiała się Fran.
-Ooo super wybór ,akurat mam ! – odparłam wyjmując potrzebne składniki.
Po zjedzeniu naszego pysznegooo śniadanka , ubrałyśmy się i postanowiłyśmy dzisiejszy dzień spędzić na plaży. Wzięłyśmy strój kąpielowy , krem do opalania , coś do picia i ruszyłyśmy w kierunku plaży. W drodze na nią zaproponowałam że możemy zadzwonić po chłopaków ( Leóna , Maxi’ego i Marco xD ) i wspólnie spędzić dzień. Nie trzeba było długo na nich czekać , po około 10 minutach wszyscy dotarli i mogliśmy wspólnie iść dalej.
-I co? – złapałam Leóna za ręke – Zadowolony z wyników?
-Bardzo! – opowiadał z entuzjazem León – Mój ulubiony żużlowiec wygrał !
-To się cieszę! – uśmiechnęłam się , choć nie za bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi …
Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu.
-OMG! Ile ludu! – powiedział León , kiedy szukaliśmy miejsca , aby się wygodnie rozłożyć .
- Nigdy nie znajdziemy wolnego miejsca! – odezwał się Marco , który dotychczas był cicho.
-Nie przesadzajcie – dodała Fran – zachowujecie się jak małe dzieci.
-Wcale nie! – bronił się León – Patrzcie muszelka! – podniósł z ziemi błękitną muszelkę – To znaczy … Proszę  Violu – po czym mi ją wręczył.
-Spójrzcie, tam jest wolne miejsce! – krzyknęła Cami wskazując na pusty obszar ( xD ) w oddali. Na szczęście zdążyliśmy go zająć.
-No nareszcie! – powiedział León zdejmując z siebie ubrania – A teraz do wody!
Podczas gdy León wbiegał do wody ja postanowiłam się poopalać . Kiedy położyłam się na kocu i liczyłam na troche spokoju jakieś dziecko zaczęło płakać… Wiedziałam ! Wina Leóna! Gdy biegł aby się wykąpać w oceanie przez przypadek zepsuł jakiemuś dziecku zamek z piasku.
-León – krzyknęłam na niego – Coś ty narobił!
-To był wypadek! – tłumaczył się León – Hej nie płacz! – zwrócił się do dziecka -  Kupie ci lizaka!  - po tych słowach dziecko przestało płakać …
León pobiegł kupić temu dziecku lizaka , my natomiast dalej opalałyśmy się . Po jakimś czasie zasnełam.
                                                            León
Woda była zimna a słońce grzało jak cholera! Idealny czas na zabawę w wodzie! Violka cały czas tam tak leżała, potem będzie żałować że się nie kąpała. Podszedłem do niej i pytałem się czy chce wejść do wody.
-Wydaje mi się że ona śpi – odezwała się leżąca obok niej Camila.
-Okej – odpowiedziałem – W takim razie trzeba ją obudzić – powiedziałem sam do siebie tak cicho że na pewno tego nie usłyszała.
Wziąłem cichutko Viole na ręce i zabrałem do wody. Zanim jednak ją zamoczę wolą najpierw ją obudzić!
-Violka – szepnąłem jej do ucha a ona natychmiast otworzyła oczy , dopiero po chwili zorientowała się że ją trzymam.
-Puść mnie! – wyrywała się. –Puść mnie ty idioto!
-Skoro chcesz – puściłem a ona spadła do wody. Nie wiem czy do końca był dobry pomysł. Kiedy Violetta wstała była na mnie wściekła . Zaczęła chlapać na mnie wodą , a ja potem znów wziąłem ją na ręce.
-Zost… -nie dokończyła bo ją pocałowałem. – Dobra wybaczam ci , ale postaw mnie na ziemię!
-Oczywiście !– postawiłem ją a ona znów chlapnęła mnie wodą i wyszła na brzeg.
                                                            Fran
Po paru godzinach spędzonych na plaży , zgłodnieliśmy dlatego postanowiliśmy coś zjeść . Zatrzymaliśmy się w najbliższej pizzeri . Po zjedzeniu byliśmy już trochę zmęczeni… A tak naprawdę każdy chciał spędzić czas ze swoją drugą połówką dlatego rozeszliśmy się do swoich domów . To znaczy Cami poszła do Maxi’ego , León do Violetty a Marco przyszedł do mnie.
-To co będziemy robić ? – zapytał Marco .
-No nie wiem … Możemy pójść na spacer! – zaproponowałam i pociągnęłam mojego chłopaka w kierunku drzwi.
-No dobrze – odparł Marco i ruszyliśmy na romantyczny spacer po parku.
                                                Violetta
-Proponuje  jakiś film – powiedział León wchodząc do mojego mieszkania.
-Hm.. Jaki ?- usiadłam na kanapę , a zaraz koło mnie León.
-Może Horror … No wiesz , dużo przytulania! – odparł z dziwnym uśmieszkiem na twarz… Ale co mi tam! Lubię się do niego przytulać! Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdę sprawdzić kto to – pocałowałam Leóna i poszłam otworzyć drzwi.
                                                                León
-Ciekawe kogo tu niesie – powiedziałem cicho do siebie.
-Federico! – powiedziała Viola , widząc go w drzwiach. No pięknie , jeszcze jego tu brakowało! – Wchodź!
-Cześć Violetto! – przytulił ją na przywitanie.
Wstałem z kanapy i podszedłem do Violetty i Federico.
-To ja zrobię kawę okej ? – rzekła Violetta i pobiegła do kuchni.
Między nami nastała cisza.
-Trochę niezręcznie – odezwał się wreszcie Federico.
-Liczyłem na to że ten wieczór spędzę z Violą sam … - powiedziałem po czym poszedłem do kuchni w której była Viola.
-Co on tu robi? – rzuciłem w jej stronę – Zaprosiłaś go?
-Nie zapraszałam go – tłumaczyła się Violetta – Ale skoro jest , to niech tu zostanie .
Posmutniałem . Ten wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej! Miałem go spędzić sam na sam z Violą ….
-Oj  nie martw się – pocałowała mnie w policzek – Na pewno nie zostanie tu długo! Potem będziemy mieć dużo czasu dla siebie! – po tych słowach poczułm się trochę lepiej. Pomogłem zanieść Violi kawę do salonu.
-Mów! – powiedziała Violetta podając kawę Federico – Jak twoje życie zmieniło się po programie ?
-To długa historia , ale opowiem wam !
Przez ponad półtorej godziny opowiadał o tym jak to nagrał płytę i teledysk ... Kiedy on wreszcie sobie pójdzie do domu?! Nie ma własnego życia ! … Tak przynudzał że aż zasnąłem… Dopiero Violka mnie obudziła , kiedy Federico już wyszedł…
-To chcesz oglądać ten horror ?

-No nareszcie! – objąłem Violette i zaczęliśmy oglądać film.
3 rozdziały jednego dnia! :D Nie wiem skąd naszła mnie taka wena :3 Może dlatego że dostałam prześwietną wiadomość od mojej Sani :* 

Rozdział 3

                                                          Cami
Wieczorem dzwoniła do mnie , jak i do Fran Vilu , lecz nie powiedziała dlaczego , dlatego z samego rana ruszyłyśmy do jej apartamentu. Kiedy próbowałyśmy zapukać drzwi były otwarte a ona leżała przy fortepianie.
-Boże Violetta ! – spodziewałyśmy się najgorszego. – Żyjesz? – puknęłam ją delikatnie w czoło.
-Yhmm.. Coooo? – ocknęła się po chwili.
-Ty coś brałaś czy jak ? – odparła Fran po czym pomogła się jej podnieść z podłogi. Wyglądała jakby przeszedł przez nią huragan czy tornado ( xD ) . –Violu! – Fran uderzyła ją w policzek .
-Ał!
-Sorki , ale się obudziłaś. – zaśmiała się Francesca.
-Co ty robiłaś na podłodze ?
-Dokończałam tą moją piosenkę – wskazała na nuty na fortepianie .
- Ahm , a o co ci wczoraj chodziło gdy do nas dzwoniłaś? – dodałam po chwili.
-Wczoraj miałam mieć randkę z Leonem , ale Diego przyszedł i wszystko zepsuł – rozpłakała się. – Ja go straciłam!
-Nie płacz kochana – otarłam jej łzy spływające z policzków. –Jeśli kocha to wróci , przecież długo bez ciebie nie pociągnie.
-Właśnie , ten Diego to palant. Jakby się o tym Ludmiła dowiedziała … - dodała Francesca.
-Niech się dowie jak to ją kocha ten jej chłopak – odparłam cały czas tuląc Violę – zadzwoń do niej!
Fran wykręciła numer do Ludmi i poinformowała ją o tym że Diego próbował pocałować Violette , ale ona nam nie wierzy dlatego uważała że kłamiemy bo jej zazdrościmy takiego chłopaka jakim jest właśnie Diego! … Nie no naprawdę , kupa śmiechu!
-No już nie płacz , musisz się ogarnąć , bo idziemy na zakupy! – powiedziała radośnie Fran. Ona z nas trzech najbardziej kochała zakupy.
-Nie , ja nie dam rady – położyła się na kanapę , i nic już naprawdę nie dałoby radę jej pomóc.
-Przecież nic tak nie poprawia humoru jak shoping z przyjaciółkami  , no nie daj się prosić! – po tych słowach , jednak zgodziła się i poszła się ogarnąć . Po około 15 minutach była gotowa i ruszyłyśmy na zakupy.
                                                       León
Dziś jak co dzień ruszyłem na tor. Cały czas myślałem o wczorajszym dnie… Myślałem że Viola naprawdę mnie kocha, a ona zdradza mnie z tym żulem spod marketu…
-Co jest? – spytała Lara. Chyba zauważyła że dziś jakoś nie tryskam radością.
-Nic – wydusiłem z siebie.
-Przecież widzę , co się stało? – nadal nie miałem zamiaru wyżalać jej się o wczorajszym dniu – Chodzi o Violettę ?
-Wiesz Lara , nie obraź się … Ale nie chcę o tym gadać . Muszę skupić się na jeździe! – założyłem kask i wyjechałem na tor.
Uwielbiam tą adrenalinę! Czuję się taki wolny ! Po jakimś czasie zauważyłem Violettę z Fran i Cami. Zaczęły do mnie machać że mam do nich podjechać …W sumie co mam do stracenia ? Może jednak lepiej posłucham to co ma mi do wytłumaczenia .
-Leon – złapała mnie za ręke , gdy tylko zszedłem z motoru – Daj mi wytłumaczyć!
-Więc słucham…
-To nie tak jak myślisz! Ja go wcale nie kocham! Czekałam na ciebie , ale on do mnie wcześniej przyszedł , naprawdę nie wiem skąd ma mój adres! Próbowałam go wygonić z mieszkania , ale wtedy on zaczął obejmować mnie  w brew mojej woli!
-Dlaczego mam ci w to uwierzyć ?
-Bo cię kocham , i zawalczę o ciebie , nie chcę cię stracić, znowu … - po jej twarzy spłynęła łza. Mówiła to naprawdę szczerze, zresztą Diego był by zdolny do takiej akcji. – Rozumiem że możesz mi nie wierzyć – Już chciała odejść , kiedy złapałem ją za rękę i przytuliłem do siebie , ona wtuliła się we mnie jeszcze mocniej. Brakowało mi tego.
-A więc znów jesteśmy razem ? – spojrzała się na mnie z nadzieją.
-Tak – pocałowałem ją , po czym znów przytuliłem .
-Ohh… To my nie będziemy wam przeszkadzać! Pa! – rzekła Cami i razem z Fran odeszły od nas.
-Tak się cieszę , że mi wybaczyłeś – odparła Viola , cały czas tuląc się do mnie – może wczorajszą randkę nadrobimy dziś co ?
-Dzisiaj ? –Dzisiaj jest zbyt ważny dzień , nie mogę …– Nie wiem , może kiedy indziej ?
-A Co masz dzisiaj takiego ciekawego do roboty?
-No bo … Dzisiaj jest Speedway Grand Prix i …
-Od kiedy ty interesujesz się żużlem ? – zaśmiała się Violetta  , odgarniając te swoje piękne włosy.
-Od zawsze! Tylko nigdy się tak tym nie chwaliłem …
-Aha , możemy razem obejrzeć , co ty na to? – zaproponowała Violetta. 
-No wiesz … Liczyłem na takie bardziej męskie towarzystwo … Maxi , Marco , Andres Brodway …
-No dobra , w takim razie ja zaproszę dziewczyny do siebie! – pocałowała mnie i pobiegła do domu.
                                                           Violetta
Zazdzwoniłam po dziewczyny aby przyszły do mnie na noc. Zaraz powinny się zjawić . Mam wszystko przygotowane! Popcorn , kakauko *.* i … Ktoś zapukał do drzwi , to pewnie one!
-Hej – powiedziała Cami wchodząc do środka – Byłaś z Leonem na randce?
-Niee , ogląda z chłopakami żużel! – powiedziałam wsypując popcorn do miski.
-Aaa to wiele wyjaśnia – odparła Fran i zaczęła się śmiać. – To co będziemy robić ?
-Możemy obejrzeć jakiś film – zaproponowałam wskazując na półkę na której leżały różne filmy…
Podczas gdy dziewczyny wybierały co będziemy dziś oglądać ja wlewałam kakao do kubków. Jak zwykle gdy próbowałam zanieść do salonu wylałam na podłogę … Chyba nigdy nie uda mi się coś donieść bez wylewania …
-To !!! – krzyknęła Fran wyciągając Titanica – uwielbiam ten film !
-To na co czekasz , włączaj ! – odparła Cami.
Rozłożyłyśmy na podłodze pełno poduszek i zaczęłyśmy oglądać Titanica. Nie odbyło się oczywiście bez płaczu .
W Połowie filmu ktoś zapukał do drzwi .. Dziwne , nikogo więcej nie zapraszałyśmy … Kto to mógł być …
-Co wy tu robicie?! – krzyknęłam widząc w drzwiach Ludmiłe i Naty …
-Podobno urządzacie tu piżama party ! – weszła do środka . – A wiadomo że impreza bez Ludmi to nie impreza ! – dodała po chwili. Jak ta laska mnie wkurza!
-Ohh.. Wybacz mi Ludmiła – zaczęłam zachowywać się tak jak ona – Al. to nasza impreza więc proszę cię abyś wyszła ! – zamknęłam jej drzwi przed nosem a Cami i Fran zaczęły się ze mnie śmiać.
-Wy mnie nie wyrzucacie! Ja sama wychodzę ! Ludmiła odchodzi! – można było usłyszeć zza drzwi .
Po tej akcji z Ludmiłą , dalej kontynuowałyśmy oglądanie filmu …
                                  Fran
Oglądałam Titanica chyba z 3 razy, a i tak zawsze się popłaczę na koniec.Kiedy włączyły się już napisy końcowe, odwróciłam się do Violi.
- Wiesz, Ty z Leónem przypominacie mi Rose i Jacka. –zaśmiałam się. – A tym złym, jest Diego!
Camila przysunęła się bliżej niej i powiedziała na ucho:
- Tylko nie próbuj wsiadać z nimi na jacht, bo…
-Weź! –krzyknęła i rzuciła w nią poduszką.
Camila oddała jej, po czym rzuciła do mnie. I tak oto zaczęła się bitwa na poduszki. Kurde, mamy po 20 lat, a bawimy się jak jakieś 12 letnie dziewczynki! A co tam, raz się żyje!
Po jakiś 30 minutach bitwy, usiadłyśmy zmęczone na kanapie. Violetta siedziała pomiędzy mną i Cami. W pewnym momencie objęła nas obydwie ramionami.
-Tak się cieszę, że mam takie przyjaciółki jak wy. Zawsze mnie rozumiecie!
To było takie słodkie! Obiecałyśmy z Cami, że zawsze już będziemy trzema najlepszymi przyjaciółkami do końca życia.
Zbliżała się noc, więc Violetta poszła do łazienki się umyć. Zostałam sama z Camilą w salonie, gdy usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Wstałam, i je otworzyłam.
Nie wierzyłam własnym oczom! Przede mną stał Diego! Czy on prześladuję Violettę? Co z niego za palant…
- Zastałem… - zaczął.
- Nie,wiesz?! Przestań nachodzić Violę! O mało przez Ciebie, nie straciła Leona? Jesteś bez serca, wiesz?! –krzyczałam. (Mam nadzieję, że Violetta tego nie słyszała.) – Masz jeszcze długo tak ją nachodzić? Mało Ci? Jesteś dupkiem, idiotą. Weź idź, bo nie mogę na Ciebie patrzeć! A no i jeszcze: Nigdy więcej tu nie przychodź! – tak trzasnęłam drzwiami, że chyba walnęłam go w nos.
Słyszałam jak jęczy z bólu, trudno. Głupek chciał już wejść do środka.
                                                       Violetta
Po prysznicu, wyszłam z łazienki.
- Ktoś tutaj był? Słyszałam huk drzwi… -powiedziałam, rozglądając się w różne strony.
Cami i Fran spojrzały na siebie. One coś ukrywają?
-Wiesz… Przyszedł na chwilę Brodway i chciał koniecznie porozmawiać z Camilą. Wiesz, ostatnio stał się bardzo o nią zazdrosny… Wybacz, że narobiłyśmy tyle hałasu, ale na serio popsuł na humory. Nie martw się Violu. –wytłumaczyła Fran.
No cóż, to by wyjaśniało krzyki.
-Dobra, to co teraz wy zaliczcie łazienkę, a ja przygotuję materace. –podeszłam do szafy i wyciągnęłam dwa kartony z materacami. Okej, gotowe.
Fran i Cami umyły się po 20 minutach i byłyśmy już w mojej sypialni. Żadnej z nas nie chciało się jeszcze spać, chociaż było już po 23…
W pewnym momencie Francesca dostała sms. Czytając go, uśmiechała się od ucha do ucha i zarumieniła się.Domyśliłam się, od kogo mógł on być.
-Przeczytasz? –zapytałam z ciekawości.
- To sms od Marco : „Słodkich snów, kochanie. Mam nadzieję, że jutro też się spotkamy. Uwielbiam spędzać z Tobą czas

- Oooooo – wyrwało mi się razem z Cami.
-Zakochańce! –dodałam po chwili.
Fran szczęśliwa przytuliła się do poduszki i odpisała na sms-a.
Nastała cisza. Wszystkie już leżałyśmy, kiedy Fran, jakby olśniło! Usiadła i powiedziała:
- Właśnie! Zapomniałam wam powiedzieć! Wczoraj spotkałam Federico! Wrócił w Włoch, fajnie nie?
-Jak dawno go nie widziałam. –powiedziała z uśmiechem Cami. – Ale wiesz, Fran… On może jeszcze coś do Ciebie czuć…
-Taa, na pewno! –zaśmiała się. – Z resztą, to było dawno i nie prawda!

– Z resztą, to było dawno i nie prawda! Wiesz Violu… -odwróciła się do mnie. –Kiedy mu powiedziałam, że wróciłaś Do Buenos Aries, strasznie się ucieszył.
-Ludzie… Nie… Błagam, ja kocham TYLKO I WYŁĄCZNIE LEONA! Nikogo innego. A jeśli znowu Fede będzie mnie podrywał? Jeszcze jest Diego… A jeżeli wróci Tomas, to mój związek z Leonem będzie totalnie skończony. Wiem, że on jest zazdrosny, to chyba dobrze, nie? W końcu mam pewność, że mu na mnie zależy *.* Ale nie chcę, by kto inny zepsuł nasz związek. Nie teraz, kiedy wszystko się ułożyło!
Następnego dnia, kiedy się obudziłam, stały na de mną Fran i Cami!
-Czemu wy… -zaczęłam, ale Fran mi przerwała.
-Krzyczałaś i płakałaś przez sen nad ranem. Co ci się śniło?
- Nie pamiętam… -skłamałam.
Doskonale pamiętałam, co mi się śniło. Tamtejszy dzień, kiedy Leon przyszedł po mnie na randkę i widział jak Diego mnie przytula. Biegłam za nim, w deszczu. Krzyczałam, płakałam –nic. Domyśliłam się, że mógł pojechać na tor. Szalał na tym motorze, jak wariat! Jeździł bez opamiętania, z taką wielką prędkością! Był wkurzony, widziałam.
-Leon! – krzyczałam.
Nie reagował. Stało się najgorsze. Miał wypadek na torze! Jechał z taką prędkością, że wypadek był śmiertelny! Biegłam do niego, krzyczałam zalewając się łazmi, ale on już nie żył. I wtedy właśnie nie wiadomo skąd, Pojawił się Tomas i Diego. Pocieszali mnie, ale on już nie żył. Śnił mi się nawet pogrzeb. Ja, cała na czarno, trzymałam jego zdjęcie, z opuchniętymi oczami, no ale cóż. On już nie żył.
To był największy koszmar w moim życiu. Teraz wiem, ze muszę walczyć o Leona, ignorować innych „adoratorów” i spędzać z nim najpiękniejsze chwile, które pewnie jeszcze w naszym życiu się pojawią.
Heeeej ! Tak to już 3 rozdział  ♥ Wczoraj założyłam bloga i 3 rozdział i 3 członków , jest moc !! ( xD ) Rozdział nie powstałby bez mojej Sani ♥ ( BLOG  xD ) Tak więc , jeśli się podobało zostaw coś po sobie :*

Rozdział 2

                

                                                  Fran
Rano obudził mnie sms od Marco. Chcę się ze mną spotkać. Ale dziś muszę iść do Studio… Spotkam się z nim po południu. Ubrałam, się wypiłam kawę i ruszyłam do pracy. Po drodze spotkałam Cami.
-Hej , gdzie idziesz ? – zaczepiła mnie ciemnowłosa przyjaciółka.
-Do Studia , przecież dziś pracuję – odparłam, idąc trochę szybciej bo za 5 minut mam lekcję.
-Okej… To może spotkamy się po południu ? Wykombinujemy coś z Violą – zaproponowała Cami .
-Nie mogę , dziś idę na randkę z Marco. – uśmiechnęłam się i ruszyłam do Studio , po drodze widziałam jak przyglądają nam się Ludmiła i Natalia .. Ciekawe co one mogą kombinować…

                                                          Ludmiła
-Naty , słyszałaś ?
-Tak , Fran ma dziś randkę z Marco.
-Nie to! – krzyknęłam na nią – Nasza Violetta wróciła do Buenos Aires. – uśmiechnęłam się szyderczo.
- Ale ona cie nie lubi … Zresztą jak każdy…
-Natalia! Jesteś beznadziejna … A tak po za tym każdy mnie nie lubi , przecież jestem gwiazdą.
Naty nic nie odpowiedziała tylko pokręciło przecząco głową.
-Egh.. Na niczym się nie znasz…

                                   Violetta
-Violetta Castillo na scenę!
- Como quieres que te quiera 
si te quiero y tu
No quieres que te quiera
como yo quiero querte
!!
Nagle obudziłam się. Miałam dziwny sen , w sumie to nie był dziwny , ale ta piosenka … Musze sobie to gdzieś zapisać.
Wyjęłam z szafki pustą białą kartkę i zapisałam na niej słowa piosenki.
-Como quieres que te qui era si te quiero y tu! – nie była dokończona . Wstałam i podeszłam do fortepianu który stał w salonie. Zaczełam komponować dalszy ciąg piosenki, kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Hej Cami – powiedziałam widząc w drzwiach przyjaciółkę.
-Violu , jeszcze jesteś w piżamie? – zaśmiała się.
-Dlaczego przychodzisz tak wcześnie ?
- Wybacz , jest 12 myślałam że już nie śpisz …
-Coo ? – spojrzałam na zegarek. Rzeczywiście jest 12- Zdawało mi się że jest 7 rano … Ale wchodź! Rozgość się!
Cami rozejrzała się po moim salonie.
-Chcesz się napić kawy ? – zapytałam , parząc wodę na kawę.
-Tak chętnie – odparła i podeszła do fortepianu – Co to jest?
- To piosenka która przyśniła mi się w nocy … Próbowałam ją dokończyć – przez chwilę patrzyła się na tekst i nuty.
- Zagraj – uśmiechnęła się serdecznie.
-Teraz?
-Tak teraz , dlaczego by nie ? – zaśmiała się.
Usiadłam przy instrumencie i zaczęłam śpiewać .. przynajmniej refren.
-Wiesz , jest całkiem super , chciałabym jej posłuchać w całości ale ta część też jest niezła .
Miło mi było że ją tak chwali. Po wysłuchaniu mojej piosenki napiłyśmy się kawy. Nie była taka super… No dobra była okropna! Ale dało się przełknąć .. chyba..
-Wiesz , może ja się ubiorę i gdzieś wyskoczymy ? Zgarniemy Fran po drodzę – zaproponowałam .
-Fran nie może bo jest w pracy , ale my możemy .
-Okej , daj mi 10 minut –odparłam i pomaszerowałam do pokoju.
Dziś było bardzo ciepło dlatego założyłam dżinsowe spodenki ,T-Shirt z jakimś fajnym nadrukiem i trampki.  Wyrobiłam się szybciej niż 10 minut , dlatego szybciej z Cami wyszłam. Chodziłyśmy sobie bez karnie po mieście rozmawiając i śmiejąc się. Nagle zaburczało mi w brzuchu. Nie jadłam śniadania! Zapomniałam, dlatego zatrzymałam się z Cami w jakiejś restauracji . Pech chciał że pare stolików od nas siedział Diego.
-Tylko tu nie podchodź , tylko tu nie podchodź .. – szeptałam sama do siebie.
-Diego tu idzie – odparła Cami widząc , jak chłopak wstaję z krzesła i idzie w naszym kierunku.
- O nie… - nawet nie zdążyłam się obrócić , kiedy on już był obok nas.
-Witaj Violetto – uśmiechnął się do  mnie i próbował przytulić mnie Diego. Gorzej jakby to zobaczył León , ale na szczęście jest teraz na torze.
-Cześć … - odparłam i kontynuowałam jedzenie naleśników .
-Może dasz się dzisiaj zaprosić na kolację?
-Emm.. Nie dzięki…
-A może jednak…? – dalej ciągnął Diego.
-Nie rozumiesz słowa ‘’nie’’?! – nagle w restauracji wszyscy się a nas spojrzeli.- Chodź Cami , idziemy – pociągnęłam przyjaciółkę za rękę i wyszłam.
-Widzisz jakiego on mi wstydu narobił?!
-Violu nie martw się…
-Wybacz mi Cami , ale musze pobyć trochę w samotności.
-Rozumiem – przytuliła mnie i poszła w inną stronę.
Cały czas myślałam o tej sytuacji. Między mną a Leónem wreszcie zaczęło coś się dziać ,a tu przychodzi takie Diego i to wszystko niszczy …
Znam tylko jedną osobę która mogłaby poprawić mi humor , León. Poszłam na tor. Przez jakiś czas patrzyłam się jak jeździ . On jest na prawdę dobry! Gdy go widzę na torze z jednej strony tak się tym podniecam a z drugiej boję się że jeden zły ruch i … wolę o tym nie myśleć.
Nagle podjechał do mnie i zszedł z maszyny.
-Hej kochanie , co tam – zdjął kask i pocałował mnie w policzek.
-Teraz już o wiele lepiej – przytuliłam się do niego, był cały brudny ale nie przeszkadzało  mi to. – Długo będziesz jeszcze tutaj jeździł ?
-No trochę … Pewnie chcesz gdzieś wyjść co ? Możemy się spotkać wieczorem , zabiorę cie do restauracji …
-Podoba mi się twój sposób myślenia – zaśmiałam się i pocałowałam go – To do wieczora!

                                   Fran
Do randki z Marco mam jeszcze sporo czasu , więc chodziłam bez czynnie po okolicy i usiadłam na ławce w parku. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
-Zgadnij kto to? – odezwał się znajomy mi głos.
-Fede?? – osoba stojąca za mną odsłoniła mi oczy – Co ty tutaj robisz?
-To samo co ty , mieszkam – zaśmiał się – A tak na serio to dziś przyleciałem tu z Włoch .
-Hahaha zabawnę , wczoraj Violetta  dziś ty – zaczęłam się śmiać.
-Violetta też tu jest? – zapytał z zaciekawieniem .
-Tak – widziałam jak mu się oczy świecą , na wieść na to że ona tu wróciła.
-Wiesz pogadałbym z tobą i wgl , ale muszę się śpieszyć bo idę na randkę z moim chłopakiem , ciao! – pożegnałam się z nim i ruszyłam do domu aby się przyszykować.
                                                           Maxi
Właśnie wychodziłem z Brodueyem z salonu gier , kiedy przechodząc spotkaliśmy Cami.
-Hej słodziaku – pocałowała mnie na powitanie.
-Cześć kochanie – odwzajemniłem pocałunek.
Na twarzy Brodueya pojawił się smutek . Pewnie nadal czuł coś do Cami.
-To może ja już pójdę , nie będę wam przeszkadzać – odparł po pewnym czasię.
- Może pójdziemy do kina co? – zaproponowała Cami .
-Jasne – złapała mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę najbliższego kina.
                                                            Violetta
Byłam już prawię gotowa na moją randkę z Leónem . Jestem szczęśliwa z tego że mogę być z kimś kogo kocham. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. To na pewno León! Otworzyłam drzwi a tam stał .. no nie wierzę Diego.
-Dla mnie się tak wystroiłaś ? – odparł wchodząc bezczelnie do środka.
-Diego , co ty tu robisz ? – byłam wściekła , zaraz ma się tu zjawić León , jeszcze sobie pomyśli nie wiadomo co! 
-Wiem że mi odmówiłaś , ale podejrzewałem że będziesz się nudzić , a tu proszę! Teraz możemy razem wyjść – skąd on wogóle wiedział gdzie ja mieszkam.
-Diego , możesz sobie odpuścić?! Zresztą jestem już omówiona i proszę cię wyjdź stąd! – wskazałam palcem w kierunku drzwi.
-Z Leonem ? – a on dalej ciągnął swoje …
-Nawet jeśli to co ? Proszę cię wyjdź – próbowałam go wyrzucić za drzwi , kiedy on objął mnie w talii i zaczął obracać.
- Nie przeszkadzam wam ? – odparł stojący w drzwiach wejściowych León , zrzucił na ziemie róże które prawdopodobnie były dla mnie i wyszedł.
-León! – krzyknęłam wyrywając się z objęć Diega, gdy wreszcie mi się udało ruszyłam za Leónem. Pojechał windą więc musiałam zbiec po schodach. Na szczęściu udało mi się go dogonić. Już miał wychodzić kiedy złapałam go za rękę – Zaczekaj… Daj mi wytłumaczyć!
-Co chcesz tłumaczyć?! Widziałem co tam się działo , nie udawaj że nic do niego nie czujesz! –  rzeczywiście to wyglądało jakby chciał mnie pocałować … spojrzał się na mnie po czym szedł w kierunku samochodu.
- León proszę ! – za późno! Odjechał! Czułam że już go straciłam… Nagle zaczął padać deszcz , cała zalałam się łzami . Po chwili czułam jak ten pajac Diego mnie obejmuje.
-Przestań ! – krzyknęła wyrywając się – Widzisz co zrobiłeś?! Rujnujesz mi życie! Odczep się ode mnie i od moich przyjaciół! Zniknij! Przepadnij! – darłam się tak że gardło mnie zaczęło boleć , po czym pobiegłam na górę i rzuciłam się na lóżko.

Próbowałam dzwonić do Leona , jednak on nie odbierał! Już nie wiem co mam robić! Zadzwoniłam do Cami i Fran żeby do mnie przyszły , ale niestety one były zajęte, więc resztę wieczoru musiałam przeżyć sama … Kiedy już miałam zasnąć , natchnęła mnie ochota na dalszy ciąg mojej piosenki. Podeszłam do fortepianu i przez resztą nocy kończyłam utwór. 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 1

                          Violetta
-Hej Vilu! Już przyleciałaś?
-Tak , jestem już w moim nowym mieszkaniu . Może spotkamy się w Restó-Bandzie? – zaproponowałam.
-To nie jest możliwe – odparła smutnym głosem.
-Czemu ?
-Potem ci powiem , spotkajmy się może w parku okej?
-Dobrze – rozłączyłam się.
O co chodziło jej  z tym że nie możemy się spotkać w Restó ? Nieważne , później dostane odpowiedź.  Poszłam do mojej sypialni i przebrałam się w zwiewną beżową spódniczkę , białą koszulkę i buty na lekkim obcasie. Kiedy już byłam gotowa wyszłam. Z racji z tego że nie miałam prawa jazdy , musiałam tam pójść pieszo. Kiedy wreszcie doszłam do parku , zauważyłam Cami i Fran siedzące na ławce. Podbiegłam do nich krzycząc.
-Dziewczyny! – odwróciły się w moją stronę.
-Cześć Violetto! – Cami przytuliła mnie mocno. – Jak ja dawno cie nie widziałam.
-Przecież nie było mnie tylko 2 miesiące – zaśmiałam się.
-Uwierz mi , dla nas to wieczność! – powiedziała Fran, po czym ją przytuliłam . – To opowiadaj jak było!
Zaczęłam opowiadać o moich wakacjach. O wyjeździe do Anglii i o różnych przygodach które przeżyłam w te wakację. Dziewczyny słuchały mnie z zaciekawieniem.
-No a u was co się działo?
-Nic ciekawego – odparła Cami.
-Fran – spojrzała się na mnie – Miałaś opowiedzieć czemu nie mogłyśmy spotkać się w Restó.
-A tak … - to pytanie ją zasmuciło – Chodzi o to że zamknęliśmy restaurację.
 -Cooo? – byłam zszokowana – Dlaczego ?
-No wiesz .. problemy finansowe .. Luca wyjechał do Włoch … Ja tu zostałam i musiałam znaleźć pracę.
-Ohh kochana – przytuliłam ją – Gdzie pracujesz?
-W Studio – uśmiechnęła się .
-Tak , dla nas jak i dla ciebie skończyła tam się nauka – odparła ze smutkiem Cami – to była naprawdę świetna zabawa!
-Tak, spędziłam tam z wami 3 lata , a czuję się jakbym znała was od zawszę!
Nagle Cami dostała sms-a .
-To Maxi , chce się spotkać – zauważyłam na jej twarzy uśmiech , czyżby coś między nimi było – musze już iść miśki , pa – przytuliła nas na pożegnanie i poszła na spotkanie.
-A właśnie – złapałam Fran za ręce – co tam u innych ?
-Maxi .. Nie jestem pewna , ale coś myślę że jest z Cami.
-Cóż na to wygląda – uśmiechnęłam się.
-Braco wyjechał , Naty jest nadal niewolnicą Ludmiły , Diego jest z Ludmiłą .
Naprawdę dobrana z nich para …
-A León …
-A León co ? – przerwałam jej – Oj wybacz. Kontynuuj .
-Leon coraz więcej czasu spędza na torze , ale ostatnio pytał o ciebie , kiedy wrócisz , podobno ktoś mu wykasował twój numer z kontaktów . Wszyscy podejrzewają Ludmiłę , choć ja uważam że to mogła być Lara.
-Lara? – kto to do cholery jest?!
-Pracuję tam jako mechanik , ale widać że jest bardzo zakochana w Leónie, próbuje go podrywać…
-Nie na mojej zmianie! – wstałam z ławki i ruszyłam na tor nawet nie żegnając się z przyjaciółką.
Na torze
Gdzie ona jest?!  Jak ją znajdę to tak ją trzepnę że … Andres? Andres!
-Hej Andres! – chłopak odwrócił się w moją stronę – Co ty tutaj robisz?
-Cześć Violetto , patrzę jak León jeździ . – wskazał na motocykliste w czerwonym kasku.
Przez chwilę patrzyłam się jak jeździ na motocrossie , po chwili zjechał do parku maszyn. Pobiegłam tam żeby się z nim przywitać.
Rozmawiał z jakaś dziewczyną , pewnie to ta Lara, później się nią zajmę…
-Leeeeón! – odwrócił się a ja mu pomachałam , podbiegł do mnie i mnie przytulił. Spojrzałam się przez chwilę na Larę. Po jej minie można było wywnioskować że jej się to nie podobało , a wręcz wkurzało ją to. –Tęskniłam za tobą.
-Nie wiesz jak ja bardzo za tobą – uśmiechnął się , po czym przytulił mnie jeszcze mocniej. – Mam pomysł , ja się przebiorę , ty tu zaczekasz a potem pójdziemy na lody.
-Okej – pocałował mnie w policzek i pobiegł zdjąć kevlar.
Lara wciąż się na mnie patrzyła , widziałam zazdrość w jej oczach.
                              León
Przebranie się nie zajęło mi długo. Po paru minutach byłem już gotowy aby wyjść z Violą. Kiedy szedłem w jej stronę , zaczepiła mnie Lara.
-Hej! Gdzie idziesz? – złapała mnie za rękę .
-Wychodzę z Violą – wyrwałem ręke – nie wiem do czego ci takie informację. – odparłem i podbiegłem do Violi.
-Co ona chciała?
-Nic , ważne że teraz jesteśmy razem – złapałem ją za ręke – chodźmy .
Zabrałem ją na najlepsze lody w mieście . Dojście tam nie zajęło nam długo , miło nam się spacerowało . Opowiedziała mi o tym jak spędziła swoje wakacje i o tym że ma tu nowe mieszkanie i że mieszka sama! Nigdy nie przypuszczałbym że German jej na to pozwoli , ale to chyba nawet lepiej. Dla mnie oczywiście! Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu.
-Jaki smak chcesz?
-Hmm … Ty mi wybierz – oparła głowę o moję ramię. – Zobaczymy jak dobrze mnie znasz- zaśmiała się.
-Okej … - nie bardzo wiedziałem w jakich smakach lodów gustuje , więc wziąłem jej to samo co ja lubię – Poproszę 2 gałki czekoladowe.
-Moje ulubione – uśmiechnęła się serdecznie Viola – Jak ty mnie znasz! – pocałowała mnie policzke , po czym zaczęliśmy jeść lody.
Po zjedzeniu lodów poszliśmy do parku. W stawie pływało mnóstwo kaczek .
-Szkoda że  nie mam chleba – zasmuciła się – Mogłabym je wtedy nakarmić.
Rozejrzałem się po okolicy i dostrzegłem budkę z popcornem … Dobre i tyle! ( xD )
Kupiłem popcorn i wróciłem do Violi.
-Nie wiem czy one to zjedzą … Ale warto spróbować – zaśmiałem się .
-Na pewno –  zabrała mi popcorn i zaczęła je karmić. Wyglądała tak słodko, tak apetycznie, do schrupania. Viola oczywiście!
Kiedy jej się skończył , usiadła obok mnie na ławce. Zaczęło się ściemniać. Spojrzałem na zegarek i była już 22.
-Violu , już jest dość późno , odprowadzić cię do domu? 
-Taaak! – widać , ucieszyła ją ta propozycja -  Pokaże ci moje mieszkanie – złapała mnie za ręke i pociągnęła w stronę domu.
Po jakimś czasie znaleźliśmy się pod jej apartamentem.
-Moje królestwo – zaśmiała się, otwierając drzwi .
-Wow , bardzo ładnie – jej apartament był naprawdę śliczny.
-Wiesz co jest najlepsze? – zaciągnęła mnie na balkon. – Spójrz – wskazała na przepiękny widok z mieszkania.
-Spójrz na księżyc – przytuliłem się do niej – Jest taki jak ty!
-Hola , hola , czyli że ja jestem gruba tak?! – odepchnęła się ode mnie.
-Chodziło mi że taki piękny jak ty – zaśmiałem się.
-Wolę tą wersję – z powrotem się do mnie przytuliła . Ufff…
Przez cały czas ziewała i ledwo stała na nogach. Podróż samolotem naprawdę musiała ją zmęczyć.
-Wiesz co , ja lepiej już pójdę a ty się kobieto prześpij!
-No trochę jestem zmęczona – powiedziała ziewając i już prawie zasnęła mi na kolanach.
Wziąłem ją na ręce i położyłem do łóżka w sypialni .
-Do jutra  - pocałowałem ją w policzek i poszedłem do domu.
Po drodze wpadłem na Diego.
-Uważaj jak chodzisz idioto! – rzuciłem w jego stronę.
On nic nie powiedział tylko się na mnie spojrzał tą skwaszoną miną …

                                 Diego

Widziałem go dzisiaj z Violettą … Pewnie od niej wraca .. Nikt mi nie powiedział że tu wróciła… Nie zniosę tego jeżeli znów zacznie chodzić z Leónem… Musze obmyślić jakiś plan … Ale to jutro , dziś jestem padnięty…

Pierwszy rozdział ... Pierwszy rozdział ... Pierwszy rozdział ! xdd Tak :D Jeśli chcecie kontynuacji + ( różnych przeróbek Leóna :D ) to zostawcie komentarz , serio to motywuje :)

Prolog :P

                                                Violetta
‘’Wracam do domu! To znowu ja, Violetta. Aktualnie jestem w samolocie, ponieważ wakacje się skończyły i wracam do Buenos Aires kontynuować moją naukę muzyki. Cieszę się że wreszcie spotkam moich przyjaciół! Nie widziałam ich ponad 2 miesiące! Mój tata wreszcie zrozumiał że ja naprawdę kocham muzykę i jestem już dorosła bo w końcu mam 20 lat, dlatego on został w Hiszpanii i pozwolił mi samej zamieszkać.  Jeszcze ponad 2 lata temu nikt by w to nie uwierzył, no ale cóż… ludzie się zmieniają’’ – skończyłam pisać w pamiętniku. Pilot poinformował że zaraz będziemy lądować , więc wszyscy pasażerowie zapieli pasy.
Pół godziny później.
Lot samolotem odbył się bez żadnych turbulencji , na szczęście. Teraz tylko muszę czekać na taxi , która zawiezie mnie do nowego mieszkania. Przyjechała po ok.5 minutach. Taksówkarz wziął moje walizki i włożył do bagażnika. Ja natomiast usiadłam na miejsce pasażera. Dojazd samochodem trwał tylko chwilę , po paru minutach byłam już pod apartamentowcem . Był piękny , jak i drogi. Ale nie musiałam się tym martwić , czynsz płacił mój tata. Przy wejściu zostałam bardzo ciepło powitana. Czułam się jak w luksusowym hotelu.  Przy recepcji dostałam kluczę i od razu ruszyłam aby obejrzeć mój apartament. Był on na 11 piętrze więc widok musiał być niesamowity. Nie myliłam się. Nowoczesny wystrój przypadł mi do gustu , kiedy tylko weszłam od razu rozpakowałam moje walizki i zaczęłam oglądać pokoję. Liczył on 2 sypialnię , toaletę , kuchnię i wielki salon. Chyba jednak najbardziej podobał mi się widok z okna na ocean. Wyszłam na balkon i patrzyłam się jakże piękną krystaliczną wodę. Po chwili usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
-Fran!- krzyknęłam odbierając.
No więc to jest Prolog ;) Niedługo powinien ukazać się pierwszy rozdział J