wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4

-Dobra nie chcesz to nie mów! – powiedziała Fran i odwróciła się do mnie plecami – Foch!
-No ej ! – wstałam z podłogi.
-Żartowałam! – powiedziała tuląc mnie – Nie mogę być na ciebie zła.
-Hej laski – odezwała się w końcu Cami – Nie wiem jak wy , ale ja jestem głodna!
-Ja też .. Burczy mi w brzuchu – powiedziałam a dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać.
Zrobiłyśmy wyścig kto pierwszy dobiegnie do kuchni co nie okazało się za dobrym pomysłem! …  Fran była na prowadzeniu lecz potknęła się o dywan i upadła boleśnie na podłogę . Z racji że ja i Cami biegłyśmy za nią , wylądowałyśmy prosto na niej… Pomimo tego że nas wszystko bolało , była kupa śmiechu .!
-Dobra – powiedziała Cami wstając z podłogi wciąż się śmiejąc – Ogarnijmy!
-Co chcecie na śniadanie! – odparłam podchodząc do lodówki . – Mogę wam zaproponować chleb z dżemem , albo dżem z chlebem … Ale na serio ,bo zapomniałam zrobić zakupy! – puknęłam się w czoło a dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać.
-Hmm.. To ja poproszę chleb z dżemem!  - zaśmiała się Fran.
-Ooo super wybór ,akurat mam ! – odparłam wyjmując potrzebne składniki.
Po zjedzeniu naszego pysznegooo śniadanka , ubrałyśmy się i postanowiłyśmy dzisiejszy dzień spędzić na plaży. Wzięłyśmy strój kąpielowy , krem do opalania , coś do picia i ruszyłyśmy w kierunku plaży. W drodze na nią zaproponowałam że możemy zadzwonić po chłopaków ( Leóna , Maxi’ego i Marco xD ) i wspólnie spędzić dzień. Nie trzeba było długo na nich czekać , po około 10 minutach wszyscy dotarli i mogliśmy wspólnie iść dalej.
-I co? – złapałam Leóna za ręke – Zadowolony z wyników?
-Bardzo! – opowiadał z entuzjazem León – Mój ulubiony żużlowiec wygrał !
-To się cieszę! – uśmiechnęłam się , choć nie za bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi …
Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu.
-OMG! Ile ludu! – powiedział León , kiedy szukaliśmy miejsca , aby się wygodnie rozłożyć .
- Nigdy nie znajdziemy wolnego miejsca! – odezwał się Marco , który dotychczas był cicho.
-Nie przesadzajcie – dodała Fran – zachowujecie się jak małe dzieci.
-Wcale nie! – bronił się León – Patrzcie muszelka! – podniósł z ziemi błękitną muszelkę – To znaczy … Proszę  Violu – po czym mi ją wręczył.
-Spójrzcie, tam jest wolne miejsce! – krzyknęła Cami wskazując na pusty obszar ( xD ) w oddali. Na szczęście zdążyliśmy go zająć.
-No nareszcie! – powiedział León zdejmując z siebie ubrania – A teraz do wody!
Podczas gdy León wbiegał do wody ja postanowiłam się poopalać . Kiedy położyłam się na kocu i liczyłam na troche spokoju jakieś dziecko zaczęło płakać… Wiedziałam ! Wina Leóna! Gdy biegł aby się wykąpać w oceanie przez przypadek zepsuł jakiemuś dziecku zamek z piasku.
-León – krzyknęłam na niego – Coś ty narobił!
-To był wypadek! – tłumaczył się León – Hej nie płacz! – zwrócił się do dziecka -  Kupie ci lizaka!  - po tych słowach dziecko przestało płakać …
León pobiegł kupić temu dziecku lizaka , my natomiast dalej opalałyśmy się . Po jakimś czasie zasnełam.
                                                            León
Woda była zimna a słońce grzało jak cholera! Idealny czas na zabawę w wodzie! Violka cały czas tam tak leżała, potem będzie żałować że się nie kąpała. Podszedłem do niej i pytałem się czy chce wejść do wody.
-Wydaje mi się że ona śpi – odezwała się leżąca obok niej Camila.
-Okej – odpowiedziałem – W takim razie trzeba ją obudzić – powiedziałem sam do siebie tak cicho że na pewno tego nie usłyszała.
Wziąłem cichutko Viole na ręce i zabrałem do wody. Zanim jednak ją zamoczę wolą najpierw ją obudzić!
-Violka – szepnąłem jej do ucha a ona natychmiast otworzyła oczy , dopiero po chwili zorientowała się że ją trzymam.
-Puść mnie! – wyrywała się. –Puść mnie ty idioto!
-Skoro chcesz – puściłem a ona spadła do wody. Nie wiem czy do końca był dobry pomysł. Kiedy Violetta wstała była na mnie wściekła . Zaczęła chlapać na mnie wodą , a ja potem znów wziąłem ją na ręce.
-Zost… -nie dokończyła bo ją pocałowałem. – Dobra wybaczam ci , ale postaw mnie na ziemię!
-Oczywiście !– postawiłem ją a ona znów chlapnęła mnie wodą i wyszła na brzeg.
                                                            Fran
Po paru godzinach spędzonych na plaży , zgłodnieliśmy dlatego postanowiliśmy coś zjeść . Zatrzymaliśmy się w najbliższej pizzeri . Po zjedzeniu byliśmy już trochę zmęczeni… A tak naprawdę każdy chciał spędzić czas ze swoją drugą połówką dlatego rozeszliśmy się do swoich domów . To znaczy Cami poszła do Maxi’ego , León do Violetty a Marco przyszedł do mnie.
-To co będziemy robić ? – zapytał Marco .
-No nie wiem … Możemy pójść na spacer! – zaproponowałam i pociągnęłam mojego chłopaka w kierunku drzwi.
-No dobrze – odparł Marco i ruszyliśmy na romantyczny spacer po parku.
                                                Violetta
-Proponuje  jakiś film – powiedział León wchodząc do mojego mieszkania.
-Hm.. Jaki ?- usiadłam na kanapę , a zaraz koło mnie León.
-Może Horror … No wiesz , dużo przytulania! – odparł z dziwnym uśmieszkiem na twarz… Ale co mi tam! Lubię się do niego przytulać! Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pójdę sprawdzić kto to – pocałowałam Leóna i poszłam otworzyć drzwi.
                                                                León
-Ciekawe kogo tu niesie – powiedziałem cicho do siebie.
-Federico! – powiedziała Viola , widząc go w drzwiach. No pięknie , jeszcze jego tu brakowało! – Wchodź!
-Cześć Violetto! – przytulił ją na przywitanie.
Wstałem z kanapy i podszedłem do Violetty i Federico.
-To ja zrobię kawę okej ? – rzekła Violetta i pobiegła do kuchni.
Między nami nastała cisza.
-Trochę niezręcznie – odezwał się wreszcie Federico.
-Liczyłem na to że ten wieczór spędzę z Violą sam … - powiedziałem po czym poszedłem do kuchni w której była Viola.
-Co on tu robi? – rzuciłem w jej stronę – Zaprosiłaś go?
-Nie zapraszałam go – tłumaczyła się Violetta – Ale skoro jest , to niech tu zostanie .
Posmutniałem . Ten wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej! Miałem go spędzić sam na sam z Violą ….
-Oj  nie martw się – pocałowała mnie w policzek – Na pewno nie zostanie tu długo! Potem będziemy mieć dużo czasu dla siebie! – po tych słowach poczułm się trochę lepiej. Pomogłem zanieść Violi kawę do salonu.
-Mów! – powiedziała Violetta podając kawę Federico – Jak twoje życie zmieniło się po programie ?
-To długa historia , ale opowiem wam !
Przez ponad półtorej godziny opowiadał o tym jak to nagrał płytę i teledysk ... Kiedy on wreszcie sobie pójdzie do domu?! Nie ma własnego życia ! … Tak przynudzał że aż zasnąłem… Dopiero Violka mnie obudziła , kiedy Federico już wyszedł…
-To chcesz oglądać ten horror ?

-No nareszcie! – objąłem Violette i zaczęliśmy oglądać film.
3 rozdziały jednego dnia! :D Nie wiem skąd naszła mnie taka wena :3 Może dlatego że dostałam prześwietną wiadomość od mojej Sani :* 

3 komentarze:

  1. Świetny ♥ Haha, wiem, ze moja informacja Cię ucieszyła. *o*
    Nie mogę z tego przerobionego obrazka xd
    Weny życzę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ♥ Taaak ta informacja :* ZGON NA MIEJSCU *______* xD
      Nawzajem kochana <3333

      Usuń
  2. Haha, padłam jak zobaczyłam ten obrazek <3 DAWAJ WIĘCEJ TAKICH KOLAŻY :D
    A jaki film oglądali? haha, ja zawsze takie głupie pytania xd

    Pamiętam, jak wchodziłaś do mnie na bloga i czytałaś rozdziały komentując je... Teraz zabrakło Ciebie i życia jakie tknęłaś w moje opowiadanie. Może jednak wrócisz? Tęsknię :)
    http://violetta-story.blogspot.com -wpadniesz i skomentujesz? Byłoby mi miło ;3

    OdpowiedzUsuń