wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 3

                                                          Cami
Wieczorem dzwoniła do mnie , jak i do Fran Vilu , lecz nie powiedziała dlaczego , dlatego z samego rana ruszyłyśmy do jej apartamentu. Kiedy próbowałyśmy zapukać drzwi były otwarte a ona leżała przy fortepianie.
-Boże Violetta ! – spodziewałyśmy się najgorszego. – Żyjesz? – puknęłam ją delikatnie w czoło.
-Yhmm.. Coooo? – ocknęła się po chwili.
-Ty coś brałaś czy jak ? – odparła Fran po czym pomogła się jej podnieść z podłogi. Wyglądała jakby przeszedł przez nią huragan czy tornado ( xD ) . –Violu! – Fran uderzyła ją w policzek .
-Ał!
-Sorki , ale się obudziłaś. – zaśmiała się Francesca.
-Co ty robiłaś na podłodze ?
-Dokończałam tą moją piosenkę – wskazała na nuty na fortepianie .
- Ahm , a o co ci wczoraj chodziło gdy do nas dzwoniłaś? – dodałam po chwili.
-Wczoraj miałam mieć randkę z Leonem , ale Diego przyszedł i wszystko zepsuł – rozpłakała się. – Ja go straciłam!
-Nie płacz kochana – otarłam jej łzy spływające z policzków. –Jeśli kocha to wróci , przecież długo bez ciebie nie pociągnie.
-Właśnie , ten Diego to palant. Jakby się o tym Ludmiła dowiedziała … - dodała Francesca.
-Niech się dowie jak to ją kocha ten jej chłopak – odparłam cały czas tuląc Violę – zadzwoń do niej!
Fran wykręciła numer do Ludmi i poinformowała ją o tym że Diego próbował pocałować Violette , ale ona nam nie wierzy dlatego uważała że kłamiemy bo jej zazdrościmy takiego chłopaka jakim jest właśnie Diego! … Nie no naprawdę , kupa śmiechu!
-No już nie płacz , musisz się ogarnąć , bo idziemy na zakupy! – powiedziała radośnie Fran. Ona z nas trzech najbardziej kochała zakupy.
-Nie , ja nie dam rady – położyła się na kanapę , i nic już naprawdę nie dałoby radę jej pomóc.
-Przecież nic tak nie poprawia humoru jak shoping z przyjaciółkami  , no nie daj się prosić! – po tych słowach , jednak zgodziła się i poszła się ogarnąć . Po około 15 minutach była gotowa i ruszyłyśmy na zakupy.
                                                       León
Dziś jak co dzień ruszyłem na tor. Cały czas myślałem o wczorajszym dnie… Myślałem że Viola naprawdę mnie kocha, a ona zdradza mnie z tym żulem spod marketu…
-Co jest? – spytała Lara. Chyba zauważyła że dziś jakoś nie tryskam radością.
-Nic – wydusiłem z siebie.
-Przecież widzę , co się stało? – nadal nie miałem zamiaru wyżalać jej się o wczorajszym dniu – Chodzi o Violettę ?
-Wiesz Lara , nie obraź się … Ale nie chcę o tym gadać . Muszę skupić się na jeździe! – założyłem kask i wyjechałem na tor.
Uwielbiam tą adrenalinę! Czuję się taki wolny ! Po jakimś czasie zauważyłem Violettę z Fran i Cami. Zaczęły do mnie machać że mam do nich podjechać …W sumie co mam do stracenia ? Może jednak lepiej posłucham to co ma mi do wytłumaczenia .
-Leon – złapała mnie za ręke , gdy tylko zszedłem z motoru – Daj mi wytłumaczyć!
-Więc słucham…
-To nie tak jak myślisz! Ja go wcale nie kocham! Czekałam na ciebie , ale on do mnie wcześniej przyszedł , naprawdę nie wiem skąd ma mój adres! Próbowałam go wygonić z mieszkania , ale wtedy on zaczął obejmować mnie  w brew mojej woli!
-Dlaczego mam ci w to uwierzyć ?
-Bo cię kocham , i zawalczę o ciebie , nie chcę cię stracić, znowu … - po jej twarzy spłynęła łza. Mówiła to naprawdę szczerze, zresztą Diego był by zdolny do takiej akcji. – Rozumiem że możesz mi nie wierzyć – Już chciała odejść , kiedy złapałem ją za rękę i przytuliłem do siebie , ona wtuliła się we mnie jeszcze mocniej. Brakowało mi tego.
-A więc znów jesteśmy razem ? – spojrzała się na mnie z nadzieją.
-Tak – pocałowałem ją , po czym znów przytuliłem .
-Ohh… To my nie będziemy wam przeszkadzać! Pa! – rzekła Cami i razem z Fran odeszły od nas.
-Tak się cieszę , że mi wybaczyłeś – odparła Viola , cały czas tuląc się do mnie – może wczorajszą randkę nadrobimy dziś co ?
-Dzisiaj ? –Dzisiaj jest zbyt ważny dzień , nie mogę …– Nie wiem , może kiedy indziej ?
-A Co masz dzisiaj takiego ciekawego do roboty?
-No bo … Dzisiaj jest Speedway Grand Prix i …
-Od kiedy ty interesujesz się żużlem ? – zaśmiała się Violetta  , odgarniając te swoje piękne włosy.
-Od zawsze! Tylko nigdy się tak tym nie chwaliłem …
-Aha , możemy razem obejrzeć , co ty na to? – zaproponowała Violetta. 
-No wiesz … Liczyłem na takie bardziej męskie towarzystwo … Maxi , Marco , Andres Brodway …
-No dobra , w takim razie ja zaproszę dziewczyny do siebie! – pocałowała mnie i pobiegła do domu.
                                                           Violetta
Zazdzwoniłam po dziewczyny aby przyszły do mnie na noc. Zaraz powinny się zjawić . Mam wszystko przygotowane! Popcorn , kakauko *.* i … Ktoś zapukał do drzwi , to pewnie one!
-Hej – powiedziała Cami wchodząc do środka – Byłaś z Leonem na randce?
-Niee , ogląda z chłopakami żużel! – powiedziałam wsypując popcorn do miski.
-Aaa to wiele wyjaśnia – odparła Fran i zaczęła się śmiać. – To co będziemy robić ?
-Możemy obejrzeć jakiś film – zaproponowałam wskazując na półkę na której leżały różne filmy…
Podczas gdy dziewczyny wybierały co będziemy dziś oglądać ja wlewałam kakao do kubków. Jak zwykle gdy próbowałam zanieść do salonu wylałam na podłogę … Chyba nigdy nie uda mi się coś donieść bez wylewania …
-To !!! – krzyknęła Fran wyciągając Titanica – uwielbiam ten film !
-To na co czekasz , włączaj ! – odparła Cami.
Rozłożyłyśmy na podłodze pełno poduszek i zaczęłyśmy oglądać Titanica. Nie odbyło się oczywiście bez płaczu .
W Połowie filmu ktoś zapukał do drzwi .. Dziwne , nikogo więcej nie zapraszałyśmy … Kto to mógł być …
-Co wy tu robicie?! – krzyknęłam widząc w drzwiach Ludmiłe i Naty …
-Podobno urządzacie tu piżama party ! – weszła do środka . – A wiadomo że impreza bez Ludmi to nie impreza ! – dodała po chwili. Jak ta laska mnie wkurza!
-Ohh.. Wybacz mi Ludmiła – zaczęłam zachowywać się tak jak ona – Al. to nasza impreza więc proszę cię abyś wyszła ! – zamknęłam jej drzwi przed nosem a Cami i Fran zaczęły się ze mnie śmiać.
-Wy mnie nie wyrzucacie! Ja sama wychodzę ! Ludmiła odchodzi! – można było usłyszeć zza drzwi .
Po tej akcji z Ludmiłą , dalej kontynuowałyśmy oglądanie filmu …
                                  Fran
Oglądałam Titanica chyba z 3 razy, a i tak zawsze się popłaczę na koniec.Kiedy włączyły się już napisy końcowe, odwróciłam się do Violi.
- Wiesz, Ty z Leónem przypominacie mi Rose i Jacka. –zaśmiałam się. – A tym złym, jest Diego!
Camila przysunęła się bliżej niej i powiedziała na ucho:
- Tylko nie próbuj wsiadać z nimi na jacht, bo…
-Weź! –krzyknęła i rzuciła w nią poduszką.
Camila oddała jej, po czym rzuciła do mnie. I tak oto zaczęła się bitwa na poduszki. Kurde, mamy po 20 lat, a bawimy się jak jakieś 12 letnie dziewczynki! A co tam, raz się żyje!
Po jakiś 30 minutach bitwy, usiadłyśmy zmęczone na kanapie. Violetta siedziała pomiędzy mną i Cami. W pewnym momencie objęła nas obydwie ramionami.
-Tak się cieszę, że mam takie przyjaciółki jak wy. Zawsze mnie rozumiecie!
To było takie słodkie! Obiecałyśmy z Cami, że zawsze już będziemy trzema najlepszymi przyjaciółkami do końca życia.
Zbliżała się noc, więc Violetta poszła do łazienki się umyć. Zostałam sama z Camilą w salonie, gdy usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Wstałam, i je otworzyłam.
Nie wierzyłam własnym oczom! Przede mną stał Diego! Czy on prześladuję Violettę? Co z niego za palant…
- Zastałem… - zaczął.
- Nie,wiesz?! Przestań nachodzić Violę! O mało przez Ciebie, nie straciła Leona? Jesteś bez serca, wiesz?! –krzyczałam. (Mam nadzieję, że Violetta tego nie słyszała.) – Masz jeszcze długo tak ją nachodzić? Mało Ci? Jesteś dupkiem, idiotą. Weź idź, bo nie mogę na Ciebie patrzeć! A no i jeszcze: Nigdy więcej tu nie przychodź! – tak trzasnęłam drzwiami, że chyba walnęłam go w nos.
Słyszałam jak jęczy z bólu, trudno. Głupek chciał już wejść do środka.
                                                       Violetta
Po prysznicu, wyszłam z łazienki.
- Ktoś tutaj był? Słyszałam huk drzwi… -powiedziałam, rozglądając się w różne strony.
Cami i Fran spojrzały na siebie. One coś ukrywają?
-Wiesz… Przyszedł na chwilę Brodway i chciał koniecznie porozmawiać z Camilą. Wiesz, ostatnio stał się bardzo o nią zazdrosny… Wybacz, że narobiłyśmy tyle hałasu, ale na serio popsuł na humory. Nie martw się Violu. –wytłumaczyła Fran.
No cóż, to by wyjaśniało krzyki.
-Dobra, to co teraz wy zaliczcie łazienkę, a ja przygotuję materace. –podeszłam do szafy i wyciągnęłam dwa kartony z materacami. Okej, gotowe.
Fran i Cami umyły się po 20 minutach i byłyśmy już w mojej sypialni. Żadnej z nas nie chciało się jeszcze spać, chociaż było już po 23…
W pewnym momencie Francesca dostała sms. Czytając go, uśmiechała się od ucha do ucha i zarumieniła się.Domyśliłam się, od kogo mógł on być.
-Przeczytasz? –zapytałam z ciekawości.
- To sms od Marco : „Słodkich snów, kochanie. Mam nadzieję, że jutro też się spotkamy. Uwielbiam spędzać z Tobą czas

- Oooooo – wyrwało mi się razem z Cami.
-Zakochańce! –dodałam po chwili.
Fran szczęśliwa przytuliła się do poduszki i odpisała na sms-a.
Nastała cisza. Wszystkie już leżałyśmy, kiedy Fran, jakby olśniło! Usiadła i powiedziała:
- Właśnie! Zapomniałam wam powiedzieć! Wczoraj spotkałam Federico! Wrócił w Włoch, fajnie nie?
-Jak dawno go nie widziałam. –powiedziała z uśmiechem Cami. – Ale wiesz, Fran… On może jeszcze coś do Ciebie czuć…
-Taa, na pewno! –zaśmiała się. – Z resztą, to było dawno i nie prawda!

– Z resztą, to było dawno i nie prawda! Wiesz Violu… -odwróciła się do mnie. –Kiedy mu powiedziałam, że wróciłaś Do Buenos Aries, strasznie się ucieszył.
-Ludzie… Nie… Błagam, ja kocham TYLKO I WYŁĄCZNIE LEONA! Nikogo innego. A jeśli znowu Fede będzie mnie podrywał? Jeszcze jest Diego… A jeżeli wróci Tomas, to mój związek z Leonem będzie totalnie skończony. Wiem, że on jest zazdrosny, to chyba dobrze, nie? W końcu mam pewność, że mu na mnie zależy *.* Ale nie chcę, by kto inny zepsuł nasz związek. Nie teraz, kiedy wszystko się ułożyło!
Następnego dnia, kiedy się obudziłam, stały na de mną Fran i Cami!
-Czemu wy… -zaczęłam, ale Fran mi przerwała.
-Krzyczałaś i płakałaś przez sen nad ranem. Co ci się śniło?
- Nie pamiętam… -skłamałam.
Doskonale pamiętałam, co mi się śniło. Tamtejszy dzień, kiedy Leon przyszedł po mnie na randkę i widział jak Diego mnie przytula. Biegłam za nim, w deszczu. Krzyczałam, płakałam –nic. Domyśliłam się, że mógł pojechać na tor. Szalał na tym motorze, jak wariat! Jeździł bez opamiętania, z taką wielką prędkością! Był wkurzony, widziałam.
-Leon! – krzyczałam.
Nie reagował. Stało się najgorsze. Miał wypadek na torze! Jechał z taką prędkością, że wypadek był śmiertelny! Biegłam do niego, krzyczałam zalewając się łazmi, ale on już nie żył. I wtedy właśnie nie wiadomo skąd, Pojawił się Tomas i Diego. Pocieszali mnie, ale on już nie żył. Śnił mi się nawet pogrzeb. Ja, cała na czarno, trzymałam jego zdjęcie, z opuchniętymi oczami, no ale cóż. On już nie żył.
To był największy koszmar w moim życiu. Teraz wiem, ze muszę walczyć o Leona, ignorować innych „adoratorów” i spędzać z nim najpiękniejsze chwile, które pewnie jeszcze w naszym życiu się pojawią.
Heeeej ! Tak to już 3 rozdział  ♥ Wczoraj założyłam bloga i 3 rozdział i 3 członków , jest moc !! ( xD ) Rozdział nie powstałby bez mojej Sani ♥ ( BLOG  xD ) Tak więc , jeśli się podobało zostaw coś po sobie :*

7 komentarzy:

  1. Aww *w*
    Rozdział, od początku jest świetny, ja trochę go zepsułam końcówką :c No ale cóż, jak stracisz członków, to tylko prze ze mnie! xd
    Ale dzięki, za wspomnienie na końcu :3
    Kc :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cooo ?! Ty go zepsułaś ? ! Kobieto ty dodałaś mu uroku ! Bez ciebie by go nie było :** <3
      KC JA TEŻ ♥ :*

      Usuń
  2. Zapraszam na mojego bloga http://violetta-superdziewczyna.blogspot.com/
    Twój jest super!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do siebie
    fedemila-my-livie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń