wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 2

                

                                                  Fran
Rano obudził mnie sms od Marco. Chcę się ze mną spotkać. Ale dziś muszę iść do Studio… Spotkam się z nim po południu. Ubrałam, się wypiłam kawę i ruszyłam do pracy. Po drodze spotkałam Cami.
-Hej , gdzie idziesz ? – zaczepiła mnie ciemnowłosa przyjaciółka.
-Do Studia , przecież dziś pracuję – odparłam, idąc trochę szybciej bo za 5 minut mam lekcję.
-Okej… To może spotkamy się po południu ? Wykombinujemy coś z Violą – zaproponowała Cami .
-Nie mogę , dziś idę na randkę z Marco. – uśmiechnęłam się i ruszyłam do Studio , po drodze widziałam jak przyglądają nam się Ludmiła i Natalia .. Ciekawe co one mogą kombinować…

                                                          Ludmiła
-Naty , słyszałaś ?
-Tak , Fran ma dziś randkę z Marco.
-Nie to! – krzyknęłam na nią – Nasza Violetta wróciła do Buenos Aires. – uśmiechnęłam się szyderczo.
- Ale ona cie nie lubi … Zresztą jak każdy…
-Natalia! Jesteś beznadziejna … A tak po za tym każdy mnie nie lubi , przecież jestem gwiazdą.
Naty nic nie odpowiedziała tylko pokręciło przecząco głową.
-Egh.. Na niczym się nie znasz…

                                   Violetta
-Violetta Castillo na scenę!
- Como quieres que te quiera 
si te quiero y tu
No quieres que te quiera
como yo quiero querte
!!
Nagle obudziłam się. Miałam dziwny sen , w sumie to nie był dziwny , ale ta piosenka … Musze sobie to gdzieś zapisać.
Wyjęłam z szafki pustą białą kartkę i zapisałam na niej słowa piosenki.
-Como quieres que te qui era si te quiero y tu! – nie była dokończona . Wstałam i podeszłam do fortepianu który stał w salonie. Zaczełam komponować dalszy ciąg piosenki, kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Hej Cami – powiedziałam widząc w drzwiach przyjaciółkę.
-Violu , jeszcze jesteś w piżamie? – zaśmiała się.
-Dlaczego przychodzisz tak wcześnie ?
- Wybacz , jest 12 myślałam że już nie śpisz …
-Coo ? – spojrzałam na zegarek. Rzeczywiście jest 12- Zdawało mi się że jest 7 rano … Ale wchodź! Rozgość się!
Cami rozejrzała się po moim salonie.
-Chcesz się napić kawy ? – zapytałam , parząc wodę na kawę.
-Tak chętnie – odparła i podeszła do fortepianu – Co to jest?
- To piosenka która przyśniła mi się w nocy … Próbowałam ją dokończyć – przez chwilę patrzyła się na tekst i nuty.
- Zagraj – uśmiechnęła się serdecznie.
-Teraz?
-Tak teraz , dlaczego by nie ? – zaśmiała się.
Usiadłam przy instrumencie i zaczęłam śpiewać .. przynajmniej refren.
-Wiesz , jest całkiem super , chciałabym jej posłuchać w całości ale ta część też jest niezła .
Miło mi było że ją tak chwali. Po wysłuchaniu mojej piosenki napiłyśmy się kawy. Nie była taka super… No dobra była okropna! Ale dało się przełknąć .. chyba..
-Wiesz , może ja się ubiorę i gdzieś wyskoczymy ? Zgarniemy Fran po drodzę – zaproponowałam .
-Fran nie może bo jest w pracy , ale my możemy .
-Okej , daj mi 10 minut –odparłam i pomaszerowałam do pokoju.
Dziś było bardzo ciepło dlatego założyłam dżinsowe spodenki ,T-Shirt z jakimś fajnym nadrukiem i trampki.  Wyrobiłam się szybciej niż 10 minut , dlatego szybciej z Cami wyszłam. Chodziłyśmy sobie bez karnie po mieście rozmawiając i śmiejąc się. Nagle zaburczało mi w brzuchu. Nie jadłam śniadania! Zapomniałam, dlatego zatrzymałam się z Cami w jakiejś restauracji . Pech chciał że pare stolików od nas siedział Diego.
-Tylko tu nie podchodź , tylko tu nie podchodź .. – szeptałam sama do siebie.
-Diego tu idzie – odparła Cami widząc , jak chłopak wstaję z krzesła i idzie w naszym kierunku.
- O nie… - nawet nie zdążyłam się obrócić , kiedy on już był obok nas.
-Witaj Violetto – uśmiechnął się do  mnie i próbował przytulić mnie Diego. Gorzej jakby to zobaczył León , ale na szczęście jest teraz na torze.
-Cześć … - odparłam i kontynuowałam jedzenie naleśników .
-Może dasz się dzisiaj zaprosić na kolację?
-Emm.. Nie dzięki…
-A może jednak…? – dalej ciągnął Diego.
-Nie rozumiesz słowa ‘’nie’’?! – nagle w restauracji wszyscy się a nas spojrzeli.- Chodź Cami , idziemy – pociągnęłam przyjaciółkę za rękę i wyszłam.
-Widzisz jakiego on mi wstydu narobił?!
-Violu nie martw się…
-Wybacz mi Cami , ale musze pobyć trochę w samotności.
-Rozumiem – przytuliła mnie i poszła w inną stronę.
Cały czas myślałam o tej sytuacji. Między mną a Leónem wreszcie zaczęło coś się dziać ,a tu przychodzi takie Diego i to wszystko niszczy …
Znam tylko jedną osobę która mogłaby poprawić mi humor , León. Poszłam na tor. Przez jakiś czas patrzyłam się jak jeździ . On jest na prawdę dobry! Gdy go widzę na torze z jednej strony tak się tym podniecam a z drugiej boję się że jeden zły ruch i … wolę o tym nie myśleć.
Nagle podjechał do mnie i zszedł z maszyny.
-Hej kochanie , co tam – zdjął kask i pocałował mnie w policzek.
-Teraz już o wiele lepiej – przytuliłam się do niego, był cały brudny ale nie przeszkadzało  mi to. – Długo będziesz jeszcze tutaj jeździł ?
-No trochę … Pewnie chcesz gdzieś wyjść co ? Możemy się spotkać wieczorem , zabiorę cie do restauracji …
-Podoba mi się twój sposób myślenia – zaśmiałam się i pocałowałam go – To do wieczora!

                                   Fran
Do randki z Marco mam jeszcze sporo czasu , więc chodziłam bez czynnie po okolicy i usiadłam na ławce w parku. Po chwili ktoś zakrył mi oczy.
-Zgadnij kto to? – odezwał się znajomy mi głos.
-Fede?? – osoba stojąca za mną odsłoniła mi oczy – Co ty tutaj robisz?
-To samo co ty , mieszkam – zaśmiał się – A tak na serio to dziś przyleciałem tu z Włoch .
-Hahaha zabawnę , wczoraj Violetta  dziś ty – zaczęłam się śmiać.
-Violetta też tu jest? – zapytał z zaciekawieniem .
-Tak – widziałam jak mu się oczy świecą , na wieść na to że ona tu wróciła.
-Wiesz pogadałbym z tobą i wgl , ale muszę się śpieszyć bo idę na randkę z moim chłopakiem , ciao! – pożegnałam się z nim i ruszyłam do domu aby się przyszykować.
                                                           Maxi
Właśnie wychodziłem z Brodueyem z salonu gier , kiedy przechodząc spotkaliśmy Cami.
-Hej słodziaku – pocałowała mnie na powitanie.
-Cześć kochanie – odwzajemniłem pocałunek.
Na twarzy Brodueya pojawił się smutek . Pewnie nadal czuł coś do Cami.
-To może ja już pójdę , nie będę wam przeszkadzać – odparł po pewnym czasię.
- Może pójdziemy do kina co? – zaproponowała Cami .
-Jasne – złapała mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę najbliższego kina.
                                                            Violetta
Byłam już prawię gotowa na moją randkę z Leónem . Jestem szczęśliwa z tego że mogę być z kimś kogo kocham. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. To na pewno León! Otworzyłam drzwi a tam stał .. no nie wierzę Diego.
-Dla mnie się tak wystroiłaś ? – odparł wchodząc bezczelnie do środka.
-Diego , co ty tu robisz ? – byłam wściekła , zaraz ma się tu zjawić León , jeszcze sobie pomyśli nie wiadomo co! 
-Wiem że mi odmówiłaś , ale podejrzewałem że będziesz się nudzić , a tu proszę! Teraz możemy razem wyjść – skąd on wogóle wiedział gdzie ja mieszkam.
-Diego , możesz sobie odpuścić?! Zresztą jestem już omówiona i proszę cię wyjdź stąd! – wskazałam palcem w kierunku drzwi.
-Z Leonem ? – a on dalej ciągnął swoje …
-Nawet jeśli to co ? Proszę cię wyjdź – próbowałam go wyrzucić za drzwi , kiedy on objął mnie w talii i zaczął obracać.
- Nie przeszkadzam wam ? – odparł stojący w drzwiach wejściowych León , zrzucił na ziemie róże które prawdopodobnie były dla mnie i wyszedł.
-León! – krzyknęłam wyrywając się z objęć Diega, gdy wreszcie mi się udało ruszyłam za Leónem. Pojechał windą więc musiałam zbiec po schodach. Na szczęściu udało mi się go dogonić. Już miał wychodzić kiedy złapałam go za rękę – Zaczekaj… Daj mi wytłumaczyć!
-Co chcesz tłumaczyć?! Widziałem co tam się działo , nie udawaj że nic do niego nie czujesz! –  rzeczywiście to wyglądało jakby chciał mnie pocałować … spojrzał się na mnie po czym szedł w kierunku samochodu.
- León proszę ! – za późno! Odjechał! Czułam że już go straciłam… Nagle zaczął padać deszcz , cała zalałam się łzami . Po chwili czułam jak ten pajac Diego mnie obejmuje.
-Przestań ! – krzyknęła wyrywając się – Widzisz co zrobiłeś?! Rujnujesz mi życie! Odczep się ode mnie i od moich przyjaciół! Zniknij! Przepadnij! – darłam się tak że gardło mnie zaczęło boleć , po czym pobiegłam na górę i rzuciłam się na lóżko.

Próbowałam dzwonić do Leona , jednak on nie odbierał! Już nie wiem co mam robić! Zadzwoniłam do Cami i Fran żeby do mnie przyszły , ale niestety one były zajęte, więc resztę wieczoru musiałam przeżyć sama … Kiedy już miałam zasnąć , natchnęła mnie ochota na dalszy ciąg mojej piosenki. Podeszłam do fortepianu i przez resztą nocy kończyłam utwór. 

5 komentarzy:

  1. No ja pierdziele nienawidzę Diego u Ciebie i w rzeczywistości..!! On jest porąbany !!
    A i weź nie rozwalaj mi Leonetty... Może późniiej to dopiero 2 rozdział :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozwalę na długo xD w następnym się pogodzą :*

      Usuń
  2. Rozdział powalający :D Głupi Diego... Nienawidzę go... Mam nadzieję, że w następnych rozdziałach wszystko się ułoży :D Czekam, czekam c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, jak już jest FEDRIC♡ TO ZRÓB FEDEMILE (FEDE I LU)

    OdpowiedzUsuń